Wraz z nadejściem cieplejszych dni na ścieżkach i ulicach pojawia się coraz więcej osób jeżdżących na rowerach, hulajnogach czy rolkach. Niestety wystarczy chwila rozproszenia, wystający kamień lub zbyt duża pewność siebie, by przejażdżka zamieniła się w niebezpieczne zdarzenie. O tym, dlaczego niechronieni uczestnicy ruchu są szczególnie narażeni na wypadki, jaką rolę odgrywa kask i co mogą zrobić użytkownicy dróg, rodzice oraz kierowcy, by poprawić bezpieczeństwo – pytamy Kierownik Ogniwa Prewencji Komisariatu Policji w Czerwonaku, asp. Annę Daszkiewicz.
AW: Jak często dochodzi do wypadków z udziałem dzieci i młodzieży na rowerach, hulajnogach czy rolkach?
AD: Na terenie Gminy Czerwonak kilka razy w roku odnotowujemy tego typu zdarzenia, zwłaszcza wśród rowerzystów. Najczęściej przeważają sytuacje, gdy dzieci jadą w grupach do lub ze szkoły. Głównym powodem jest brak uwagi. Młodzi ludzie jadąc w grupie skupiają się na sobie, rozmawiają, śmieją się i w tym ferworze zabawy przestają zauważać otoczenie.
Do tego w przypadku bardzo popularnych elektrycznych hulajnóg dochodzi też rywalizacja. Młodzież czasami chce się popisać swoim pojazdem, pokazać coś „fajnego” kolegom, pochwalić się możliwościami posiadanej hulajnogi, co rozprasza ich jeszcze bardziej.
AW: Jako kierowca i rodzić młodego rowerzysty również to dostrzegam. Dzieci po prostu jadą przed siebie, bo wydaje im się, że ścieżka rowerowa, chodnik, czy przejście dla pieszych dają im pełne bezpieczeństwo.
AD: Właśnie o to chodzi. Wydaje im się, że są chronieni, a przecież na rowerze czy hulajnodze, deskorolce, rolkach i podobnych pojazdach jesteśmy tzw. niechronionymi uczestnikami ruchu drogowego (NURD). NURD oznacza pieszych, rowerzystów, użytkowników hulajnóg i urządzeń transportu osobistego (UTO), którzy w zderzeniu z pojazdem nie posiadają stref zgniotu ani poduszek powietrznych. Nie chroni ich karoseria. To grupa uczestników ruchu, która jest najbardziej narażona na poważne obrażenia w razie wypadku. W zderzeniu z pojazdem są oni skazani na największe ryzyko.
Co ciekawe, problem nie dotyczy tylko dzieci. Często wypadkom ulegają osoby w wieku 20–30 lat. Tutaj powodem jest zgubna pewność siebie, pośpiech i niechęć do schodzenia z roweru przed przejściem, lub przekonanie o tym, że zdążą przejechać przez pasy zanim dojedzie do nich zbliżający się samochód. Ale to wciąż balansowanie na krawędzi.
AW: Wspomniałabym tu jeszcze o braku wyobraźni lub przewidywania. Często widuję ludzi jadących hulajnogami z dużą prędkością z górki np. na ul. Źródlanej lub Łącznik w Czerwonaku. Myślę wówczas, że czasami wystarczy jeden wystający kamień, bądź chwila nieuwagi i może dojść do tragedii. Niestety zdarza mi się też widzieć osobę pędzącą na rowerze lub hulajnodze z górki bez kasku. Jeśli jedzie ona szybko i straci równowagę to nie ma szans się podeprzeć rękami i leci prosto na głowę. Bez kasku to jest jak uderzenie arbuzem o beton.
Tutaj warto też wspomnieć o słuchaniu muzyki w czasie jazdy. Głośna muzyka powoduje, że nie słychać otoczenia, nadjeżdżających samochodów czy osób poruszających się rowerami i innymi pojazdami.
AD: To bardzo niebezpieczne zachowania szczególnie jeśli nie jeździ się w kasku. Zgadzam się z tym, że ten „jeden kamień” może wiele zmienić. Przytoczę historię, którą pamiętam z dzieciństwa. Jechałyśmy z koleżanką rowerami polną drogą, po piachu, więc wydawałoby się, że jest bezpiecznie. Koleżanka rozpędziła się i najechała kołem na wystający kamień. Przewróciła się wzbijając przy okazji dość efektowną piaskową chmurę podczas koziołkowania. Miała szczęście, że nie uderzyła głową w kamień, który spowodował upadek, bo mogłoby to się różnie skończyć, a tak były tylko otarcia skóry i brudne ubranie.
Pamiętam też historię o nieco innym przebiegu. Zdarzenie miało miejsce w Czerwonaku, na skrzyżowaniu ul. Zdroje i Leśnej. Tam jest znak STOP dla jadących od Dziewiczej Góry. Kierowca auta go zignorował, a zjeżdżający ulicą Zdroje rowerzysta musiał ratować się gwałtownym hamowaniem, co skutkowało upadkiem i uderzeniem głową w asfalt. Rowerzysta nie miał kasku więc efektem upadku była utrata przytomności, szwy i siniaki na twarzy, ale mogło być znacznie gorzej. Kask w takiej sytuacji to jedyna bariera między czaszką a twardą nawierzchnią. Zawsze powtarzam: ręka czy noga się zrośnie, ale głowa... głowy często nie da się już „naprawić”. Tutaj też warto poruszyć zasadę ograniczonego zaufania. Nie można zakładać, że wszyscy będą stosować się do znaków i przepisów. Musimy zakładać, że ktoś może nam zajechać drogę, nawet gdy to my mamy pierwszeństwo.
AW: To rzeczywiście szczęśliwe zakończenie w tych okolicznościach…Tutaj z kolei mi przychodzi do głowy hasło: cmentarze są pełne tych, którzy mieli rację… Pytanie czy zawsze „posiadanie racji” wymaga „takiej ofiary”.
Obecni 40-50 latkowie mawiają, że kiedyś nie było kasków, fotelików i jakoś się jeździło.
AD: Zgadza się, ale dziś powinniśmy podchodzić do tego inaczej. Ludzie muszą mieć świadomość tego, że dzisiaj ruch na drogach jest inny i prędkości są inne. Kask to ochrona najważniejszej części ciała.
AW: A jak wygląda kwestia świadomości rodzicielskiej w zakresie bezpieczeństwa dzieci w czasie jazdy na rowerze, hulajnodze, rolkach czy deskorolce?
AD: Rodzice często nie zdają sobie sprawy, że ich dzieci nie mają pojęcia o przepisach. Myślą, że jak dziecko umie utrzymać równowagę, to jest gotowe na drogę. Tu bardzo istotne jest to, by tłumaczyć dziecku od małego choćby, że trzeba się zatrzymać przy przejściach dla pieszych, czy że w czasie jazdy należy zawsze być uważnym i skupionym.
A wspomniani wcześniej młodzi dorośli czyli 20,30-latkowie? Oni czują się nieśmiertelni. Wjeżdżają na pasy bez zahamowania i rozejrzenia się, nie biorąc pod uwagę tego, że samochód może pojawić się w ułamku sekundy.
Do tego dochodzi problem braku kasków – wśród młodzieży wciąż panuje przekonanie, że to obciach, a to przecież jedyna rzecz, która chroni głowę przy uderzeniu o np. krawężnik.
AW: Warto dodać tutaj, że seniorzy również rzadko zakładają kaski. Jeżdżą oni co prawda ostrożniej, ale nie powinni zapominać o ochronie głowy. Jeśli jesteśmy przy kasku — od 3 czerwca wchodzą nowe przepisy w Prawie o ruchu drogowym dotyczące użytkowników urządzeń transportu osobistego (UTO). Co się zmienia?
AD: Kluczowa zmiana to obowiązek jazdy w kasku dla osób do 16. roku życia na rowerach, hulajnogach i wspomnianych UTO. Co z dorosłymi? Przepis ich nie zmusza, ale zdrowy rozsądek powinien. Jeśli rodzic mówi dziecku „załóż kask”, a sam jedzie bez niego, to jaki to daje przykład? Wszystko wynosi się z domu. Bezpieczeństwo musi stać się modne, a nie być traktowane jako „obciach”.
AW: Co na sam koniec chciałaby Pani przekazać mieszkańcom naszej gminy?
AD: Mamy kwiecień. Będzie coraz więcej ciepłych dni, więc wzrośnie ilość osób jeżdżących rowerami, hulajnogami, na deskorolkach i rolkach. Apeluję do was wszystkich miejcie wyobraźnię, bądźcie uważni i zakładajcie kaski. Kask nie zapobiegnie wypadkowi, jeśli nie będziecie uważni, ale zdecydowanie zwiększy wasze szanse na wyjście z niego o własnych siłach. Kierowców samochodów natomiast proszę o szczególną uważność na innych użytkowników. Nie bądźcie bohaterami drastycznych filmów, które są pokazywane podczas kursów policyjnych. Zdrowie i życie macie tylko jedno.
Rozmawiała - Anna Wieczorek Wydział Promocji i Rozwoju UG Czerwonak.
Statystyki zdarzeń drogowych oraz wypadków w powiecie poznańskim w których uczestniczyły osoby poruszające się na rowerach i hulajnogach elektrycznych.
|
|
Liczba zdarzeń (wypadki i zdarzenia) |
Liczba rannych użytkowników hulajnóg i rowerów |
||
|
2024 |
2025 |
2024 |
2025 |
|
|
Hulajnoga elektryczna |
13 |
33 |
4 |
15 |
|
Rower |
116 |
100 |
60 |
31 |
